User Karol jako jedyny licencjonowany polskojęzyczny przewodnik w ZEA, oprowadził nas po Abu Dhabi i Dubaju. Można się dowiedzieć wielu ciekawych informacji na temat tutejszego życia i zobaczyć wiele miejsc, które są niedostępne na własną rękę. Bardzo polecam, na pewno nie pożałujecie.
Londyn wycieczka! Jak zwiedzać Londyn na tak zwaną własną rękę czyli bez żadnego biura podróży. Londyn w weekend czyli jak zorganizować wycieczkę na 1 lub 2
Doświadczeni podróżnicy mogą zorganizować wyprawę do Uzbekistanu na własną rękę. Tydzień to wystarczająca ilość czasu, żeby zwiedzić najważniejsze atrakcje w Uzbekistanie a także poznać odrobinę lokalnej kultury i wyjechać poza miasta. Dla tych, którzy są zainteresowani odpowiedzialnym podróżowaniem (ang.
Gibraltar - plan zwiedzania i praktyczne informacje przydadzą się każdemu, kto zechce zwiedzić to miejsce. Ułatwi to zwiedzanie i poruszanie się na Skale. Ponieważ nasz wypad był trochę spontaniczny, nie wiedzieliśmy wielu rzeczy, które z pewnością by nam się przydały na miejscu. Przez to zwiedziliśmy mniej niż mogliśmy, a
W tradycyjnym Dubaju wiele rzeczy może zrobić wrażenie. Na Franku, który kocha wszystko, co wodne, frajdą był na przykład przejazd abrą z jednego brzegu na drugi. Ale także wielkie naszyjniki i pierścionki na targu złota. Zaimponowała mu wielkość biżuterii i różnorodność wyrobów ze złota, które można tam zobaczyć. 8.
Mniej niż 100 lat temu Dubaj nie wykraczał poza tę okolicę. Obecnie, ciągnie się jeszcze 30 km wzdłuż Zatoki Perskiej na południe. Bardzo wartościowa była wizyta w Muzeum Dubaju, gdzie zobaczyliśmy film o rozwoju miasta, a także bogatą ekspozycję na temat tradycyjnego życia mieszkańców, które znacznie się zmieniło w tak
Albania na własną rękę: Durres – miasto, które kiedyś będzie kurortem, przejście przez Kanioni i Holtës, zabytkowy Berat, krótka wizyta w Tiranie, Park Narodowy Dajti, Wlora i jej piękne plaże, wszechobecne bunkry w Albanii. Czytaj także: latanie dronem w Albanii, jazda samochodem w Albanii . Albania.
lCODBiW. Emiraty Arabskie to coraz popularniejszy kierunek turystyczny na wakacje wśród polskich turystów. Przyciąga bogactwo kraju, nowoczesne miasta, luksusowe kurorty, piaszczyste plaże, krystaliczna woda oraz słoneczna pogoda. To arabskie państwo na Bliskim Wschodzie, jest ulokowane nad Zatoką Perską i Omańską. W jego skład wchodzi siedem emiratów: Dubaj, Abu Dhabi, Szardża, Adżman, Umm al-Kajwajn, Ras al-Chajma i Fudżajra. Wizytówką Emiratów Arabskich jest miasto Dubaj. Jego infrastruktura przyciąga rozmachem i zapewnia liczne atrakcje. Będąc w mieście należy nastawić się na zwiedzanie najważniejszych obiektów, takich jak Burj Kalifa (najwyższy wieżowiec na świecie, którego taras widokowy – At the Top – mieści się na 124 piętrze, 442 metry nad ziemią), Burj al-Arab (efektowny wieżowiec w kształcie żagla), Palm Jumerirach (zespół sztucznych wysp wybudowanych na podobieństwo palmy), Dubai Mall (największe centrum handlowe o powierzchni przeszło 112 ha), kompleksy wieżowców (np. Emirates Towers, Dubai World Trade Center) a także meczety (Wielki Meczet czy Meczet Jumeirah). Dużą popularnością wśród turystów w Dubaju cieszą się też wycieczki kolejką, przecinającą Palm Jumerirach, pozwalającą podziwiać z odległości Dubai Marina, i kończącą swoją podróż w pełnym przepychu Hotelu Atlantis. Dubaj to nie tylko zwiedzanie. Na jakie atrakcje możemy liczyć? Dla rodzin z dziećmi idealnym miejscem będzie Park Wodny Aquadventure, Park Wodny Wild Wadi lub Dubai Aquarium & Underwater Zoo. Jeśli lubimy adrenalinę, wybierzmy się na wycieczki samochodami terenowymi lub łodzią motorową. Fakt, że Dubaj otacza pustynia nie przeszkadza temu, by uprawić tam narciarstwo lub snowboarding – umożliwi nam to zabudowany stok narciarki Ski Dubai. Po dniu pełnym wrażeń polecamy wieczorem udać się Dubai Mall, obok którego (w odstępach czasu) odbywa się zapierający dech w piersiach pokaz fontann. Poruszanie po Dubaju jest intuicyjne i dobrze zorganizowane. Najtańszym i najszybszym środkiem transportu jest metro, a miasto posiada dwie połączone ze sobą linie. Dojedziemy nim w najczęściej odwiedzane miejsca Dubaju, dzięki czemu jesteśmy w stanie zorganizować wycieczki objazdowe po mieście nawet na własną rękę. Na krótszych dystansach polecamy poruszanie się taksówkami. Wyjazd do Dubaju może, ale nie musi być olbrzymim wydatkiem. Wszystko zależy od rodzaju wykupionej wycieczki, warto więc szukać ofert Dubaj last minute, jeśli chcemy zaoszczędzić trochę pieniędzy. Co istotne, ponieważ Dubaj to popularny port tranzytowy na przeloty samolotem do Azji i Afryki, warto wybrać opcję przedłużonego transferu w tym bliskowschodnim mieście – już kilkanaście godzin pozwoli nam zwiedzić 3-4 atrakcje. Do „jednodniowego” zwiedzania miasta w trakcie tranzytu uprawnia wiza – wydawana od ręki na lotnisku. Travel Shops poleca: Dubaj
Nie chciałbym, żeby wyszło tak, że w pierwszym akapicie od razu pada odpowiedź na pytanie zadane w tytule. Należy jednak nadmienić, że wycieczka do Dubaju odbyła się, gdy w Warszawie pizgało złem, temperatura była bliska zeru, a w tym czasie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich turyści kąpali się beztrosko w ciepłych wodach Zatoki Perskiej. Jeżeli dodamy do tego loty weekendowe, czyli wylot po godzinie 16, a powrót do Warszawy w poniedziałkowy poranek, to odpowiedź wydaje się być dość prosta do odgadnięcia. Dlaczego wycieczka do Dubaju? Zwiedzanie Dubaju to już po raz kolejny była dla nas duża przyjemność. Pierwszy raz mieliśmy okazję być tutaj w jednym z najgorętszych miesięcy w roku (czerwiec 😀 ). Potem zaczepiliśmy o Zjednoczone Emiraty Arabskie podczas naszej podróży na Filipiny. Wszak Dubaj jest świetną bazą, żeby polecieć gdzieś dalej (np. na Sri Lankę, Malediwy czy do Indii). Można też wybrać się na wycieczkę do Omanu, którą odbyliśmy ponad 3 lata temu i wciąż ją od czasu do czasu wspominamy. Tym razem plan był taki, że jest to „jedynie” weekend w Dubaju i tyle. Krótki odpoczynek, plażowanie, spacerowanie, cieszenie się słońcem i wracamy do domu. Na pytanie: „czy warto?” Odpowiadamy: ZDECYDOWANIE TAK. Oderwanie się od codziennych obowiązków i zastąpienie szarzyzny, którą widzimy codziennie za oknem, słoneczną pogodą, to było coś czego potrzebowaliśmy. I coś co każdemu polecamy! Wiza do Dubaju: Jeszcze do 2014 roku obywatele RP, którzy chcieli odwiedzić Zjednoczone Emiraty Arabskie, musieli ubiegać się o promesę wizową. Nie miało to nic wspólnego z tanią podróżą bowiem kosztowała ona 480 PLN i jeżeli dobrze pamiętam pozwalała na jednorazowy wjazd do tego kraju. To już jednak historia, a od tego czasu w paszportach zaroiło się od nowych pieczątek z ZEA. Teraz wjazd do tego kraju jest bezpłatny. Nic nie trzeba wcześniej wypełniać, lądujemy na lotnisku czy to DXB, DWC czy w Abu Zabi na AUH i idziemy do okienka, gdzie miła Pani lub Pan wlepiają nam pieczątkę. Dopiero potem możemy odebrać bagaże, które nadaliśmy na starcie naszej podróży. Wiza, którą otrzymamy (obywatele RP) na granicy jest 90-dniowa, więc powinna w zupełności wystarczyć na zwiedzanie. W momencie przyjazdu paszport musi być ważny minimum przez kolejne 6 miesięcy. Czym lecieć do Dubaju: Na rynku operuje kilku przewoźników, którzy z „pocałowaniem w rękę” zawiozą nas do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Od tradycyjnych po tanie linie i przewoźników czarterowych. Nam jednak tym razem przyświecał jeden cel – miał to być weekend w Dubaju! Po krótkim researchu i porównaniu cen zdecydowaliśmy się na Ukraine International Airlines. Tak się składa, że mieliśmy już raz okazję lecieć z nimi w podróż do Azerbejdżanu i zapewniam Was, że wszystkie potencjalnie negatywne komentarze o tej linii można włożyć między bajki. Dzięki dobrej kombinacji lotów: wylot z Warszawy po 16 w piątek i powrót po 10 w poniedziałek, oraz krótkim przesiadkom na lotnisku w Kijowie, nasz misterny plan o niebraniu urlopu zakończył się sukcesem! Podróż do Dubaju z UIA Wycieczka taka wcale nie musi być droga! Jeżeli zaplanujecie taki wyjazd odpowiednio wcześniej, to do ZEA polecieć możecie nawet za niewiele ponad 400 PLN! 🙂 Ciekawostką w tejże linii lotniczej jest to, że ma zajebisty serwis „pre-order”, o którym nie każdy wie. Już pomijając fakt, że na pokładzie oferuje piwo lwowskie 0,5 litra za 2 EUR, to można tam zamówić sobie (maksymalnie 36 godzin przed planowanym lotem) naprawdę smaczną strawę (a mamy już trochę porównanie jak to potrafi być w niektórych liniach). Ceny są naprawdę konkurencyjne i możecie zobaczyć je tutaj. Ja zdecydowałem się na pierś z kaczki, a Monika szamała kurczaka z makaronem. Oba dania na propsie, chociaż troszeczkę zazdrościłem mojej żonie nieco smaczniejszego dania 😀 APROPO zazdrości! Kiedy ze smakiem konsumowaliśmy nasze posiłki, to pasażerowie siedzący naokoło nas 4 razy wołali stewardessy z tekstem „can I have these chicken noodles?” Niestety, normalnie na pokładzie UIA wiozło tylko buły z szynkom i serem, więc musieli obejść się smakiem tudzież zadowolić kanapką. Według mnie warto (zwłaszcza w przypadku dłuższego lotu) zaplanować sobie kiedy chcemy zjeść i co, a potem z przyjemnością skonsumować dobry lunch/obiad/kolację. Pogoda w Dubaju: Kiedy zastanawialiśmy się, gdzie chcemy wybrać się na nasz weekendowy trip, bardzo ważnym aspektem były warunki pogodowe panujące na miejscu. Nie chcieliśmy siedzieć w deszczu czy mrozie, bo to już mieliśmy w Warszawie przecież. Dubaj był miejscem, który gwarantował nam bezchmurne niebo i bardzo przyjemne temperatury dochodzące do 30 stopni w cieniu! Woda w Zatoce Perskiej miała 26 stopni. W grudniu! 😀 W miesiącach od października do maja ilość godzin ze słoneczkiem to 8, a deszcz praktycznie nie występuje. Lato (trwające od maja do września), które jak mówiłem mieliśmy okazję sprawdzić, bywa nieznośne – szczególnie tak od 10 do 16. Wieczory też charakteryzują się spoconymi plecami. No, ale przynajmniej pogoda jest pewna. 🙂 Dla porządku dodam, że Dubaj leży w strefie klimatu podzwrotnikowego suchego. Najwyższa odnotowana temperatura to… 49 stopni Celsjusza. Transport w Dubaju: Za autobusy, metro, tramwaje (tak, są) i Ubera (też!) odpowiada w Dubaju jedna organizacja – Road & Transport Authority. Wszystko działa bardzo sprawnie, komunikacja miejska odjeżdża o czasie. Legendarne jest już metro, które jeździ samo. Jeżeli wylądujecie w środku nocy np. na lotnisku DXB to też nie będzie problemu. Podłączacie się pod Wifi i na luzie zamawiacie Ubera (metro jeździ maksymalnie do północy i zaczyna znowu około 5 rano). W Dubaju są 2 linie metra: jedna (czerwona) jeździ od stacji Rashidiya, przejeżdża obok lotniska i dalej w kierunku Union Station (Deira), Burdż Chalifa i Dubaj Marina. Druga (zielona) koncentruje się bardziej wokół Deiry, czyli zabytkowej, starej części Dubaju. Jest też linia tramwajowa, która jeździ po Dubaj Marinie i następnie składy jadą w kierunku kolejki na Palm Jumeirah. Minimalny koszt przejazdu to 3 dirhamy (AED). Bilety dobowy (do godziny 00:00, nie 24 h od pierwszego skasowania) kosztuje 22 AED. Waluta w Dubaju: Przechodzimy płynnie do kwestii wydawania hajsu w ZEA. Wbrew temu co mówią, że Dubaj jest miejscem dla bogaczy, tacy randomowie jak my również się tutaj odnajdą. Kartą kredytową i debetową można płacić prawie wszędzie, bankomaty wypluwają dowolne nominały. Podczas wyjazdu (2 dni na miejscu) potrzebowaliśmy banknotów raz. Jednostką monetarną jest dihram (AED), który i 3 lata temu i teraz utrzymuje się na dość stałym poziomie, czyli mniej więcej do 1 AED=PLN. Żebyśmy nie byli gołosłowni, że cebulaki do Dubaju nie mają co się wybierać to pyszny obiad zjedliśmy w knajpie za 40 dihramów na dwie osoby (z napojami). Co zjeść w Dubaju: Z tym to od zawsze mieliśmy problem. W Dubaju znajdziecie wszystkie największe sieciówki. Przykładem może być fastfood Shake Shack, w którym ostatnio jedliśmy w Nowym Jorku. Jednak weekend w Dubaju nie mógł być uznany za sukces gdybyśmy w końcu nie spróbowali czegoś lokalnego albo chociaż mniej mainstreamowego. Z pomocą przyszedł na kolega, który polecił nam restaurację Al Amoor – kuchnia egipska. Knajpa była nabita jak puszka sardynek. Pewnie dlatego, że jedzenie było pyszne i sycące. Ceny, jak na Dubaj, bardzo niskie. Znajduje się ona obok Mall of the Emirates, w którym polecam zajść na zakupy do Carrefour’a, gdzie znajdziecie WSZYSTKO. Sklep jest ogromny, a ceny są na podobnym poziomie jak w Polsce, może 10% wyższe. Inną knajpką, w której można dobrze zjeść jest miejsce o nazwie Zaroob z kuchnią libańską i świeżo wyciskanymi sokami. Ma kilka lokalizacji w Dubaju. My byliśmy przy Marinie i było naprawdę smacznie. Hotele w Dubaju: Oferta jest bardzo bogata od hoteli bez gwiazdek po luksusowe 5***** gdzie poczuć się możecie jak stali bywalcy czerwonych dywanów. Tym razem udało nam się złapać fajną promocję i spać w tym hotelu. Za noc zapłaciliśmy około 180 PLN + city tax, który wynosił 20 AED za noc. Zlokalizowany jest niedaleko linii metra, od lotniska również dzieli go niewielki dystans. Hitem jednak była możliwość sprawdzenia jak mieszka się w Dubaj Marinie. Kolega Hubert załatwił nam wjazd do jednego z apartamentów w Ac Pearl Holiday Apartments. Jeżeli jedziecie większą ekipą (apartamenty mają ponad 100 metrów) lub rodzinką to warto rozważyć. Widoki z dwóch balkonów miazga. Bezpieczeństwo w Dubaju: Według wielu rankingów Dubaj co roku plasuje się w czubie najbezpieczniejszych miast na świecie. W sumie trudno poczuć w nim jakiekolwiek zagrożenie (a spacerowaliśmy i przemieszczaliśmy się po nim wielokrotnie o dziwnych porach). Występki i przestępstwa w Zjednoczonych Emiratach Arabskich są surowo karane. Przepisy są widocznie wystarczająco hardcore’owe i dla przebywających tutaj emigrantów z Indii, Pakistanu czy Bangladeszu, którzy nagle stają się potulni jak baranki. Jeżeli martwicie się o swoje bezpieczeństwo w Dubaju – można lecieć bez obaw. Alkohol w Dubaju: Niestety, w sklepie go nie kupicie. W knajpie (zwykle) też nie dostaniecie. To gdzie takim razie znajduje się magiczne źródełko browarków? My jedno z tych miejsc znaleźliśmy w Hotelu Mariott Dubai Marina. Restauracja z najdroższym Carlsbergiem znajduje się na 52. drugim piętrze i nazywa się The Observatory. Poza przyjemnością picia piwa za 34 AED zachwycić się można widokiem na Marinę. To był w sumie główny powód, dla którego tutaj się zjawiliśmy. Cena wielokrotnie niższa niż za wjazd na szczyt Burdż Chalifa, a panorama wcale nie gorsza. Warto tu przyjść również w dzień (widać palmę). Plaże w Dubaju: Jak już wspomniałem wcześniej. Nasz weekend w Dubaju kręcił się wokół wypoczynku i leżenia na plaży. Podczas naszych wcześniejszych wyjazdów do ZEA mieliśmy okazję sprawdzić Jumeirah Public Beach, Public Beach przy Burj Al Arab (petarda!). Teraz przyszła kolej na JBR Beach Dubai, która znajduje się przy Dubai Marinie (albo może jest jej częścią?). Wejście na plażę jest dobrze oznakowane. Ma ona łagodne zejście do wody i jest dość długa, więc każdy powinien znaleźć miejsce na swój ręczniczek. Jak wejdziecie na plażę przez „beach access” przy Ritz-Carlton to warto kierować się w prawo. Przejdziecie wtedy przez hotelową część wybrzeża, żeby potem znaleźć się na jej mniej uczęszczanej, publicznej części. 🙂 Wycieczka do Dubaju: informacje praktyczne: W skład Zjednoczonych Emiratów Arabskich wchodzi 7 emiratów, z którego jeden to Dubaj, Strefa czasowa w Dubaju to (GMT +4) czyli w czasie zimowym różnica to +3 godziny na rzecz Dubaju, Kontakty elektryczne w Dubaju mają standard brytyjski (3 piny). Dobrym pomysłem jest zabranie przejściówki, W Dubaju swobodnie porozumiecie się po angielsku (chociaż językiem urzędowym jest arabski), Religią dominującą jest islam (76%) a następnie chrześcijaństwo (12,5%), Weekend w Dubaju przypada na piątek i sobotę, niedziela jest dniem powszednim, Zapisz się do naszego newslettera, żeby nie ominęły Cię żadne nowości!
Zjednoczone Emiraty Arabskie - państwo z którego obrazki mogliśmy do tej pory jedynie oglądać w internecie i telewizji, pozostające dla nas w sferze marzeń - ale marzenia są właśnie po to by je spełniać. Po ponad 3-miesięcznych przygotowaniach postanowiliśmy to zrobić, dokonać niemożliwego i udać się do najdalszego jak do tej pory, odwiedzonego przez nas zakątka świata! :) 29 września, 2015 r., Gorlice godz. - czas start! Jak pisaliśmy we wcześniejszym poście - najtańszą opcją dotarcia do oddalonego od nas o ponad 4 tys. km Dubaju był lot węgierskimi liniami Wizz Air - prosto z Budapesztu. Pierwszy etap naszej podróży - przez Polskę, Słowację i Węgry - pokonaliśmy naszym samochodem. Parę minut po godzinie byliśmy już na największym porcie lotniczym na Węgrzech - Budapest Ferenc Liszt International Airport - który rocznie obsługuje ponad 8 mln pasażerów. Gdyby ktoś chciał zostawić samochód na parkingu, zaraz obok lotniska polecamy: - znajduje się on zaraz przy głównych terminalach - a za pozostawienie naszego samochodu na 10 dni zapłaciliśmy jedyne 125 zł! :) Same lotnisko jest dość nowoczesne, możemy na nim przez godzinę korzystać z darmowego Wi-Fi, bogata jest również strefa Duty Free - kto jednak liczy że można na niej kupić tani alkohol, może się niestety zawieść - nie obowiązuje tu tak jak na polskich lotniskach podział cen dla tych, którzy lecą do krajów UE i poza UE - więc o 0,5l. Soplicy za 12 zł możemy zapomnieć, za to nam udało się upolować 1l. Grant'sa za ok. 40 zł :) Trzeba podkreślić, że jest to przedostatnia szansa na zakup alkoholu dla osób wybierających się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich ale o tym jeszcze później. Po krótkiej odprawie ruszamy do Dubaju - przygodo witaj! :) Lot z Budapesztu do Dubaju trwa około 5 h 30 min. Z racji tego że wstaliśmy dość wcześnie i zaraz po starcie wszyscy usnęliśmy - nawet za bardzo nie dało się tego odczuć. Za przelot na trasie Budapeszt-Dubaj-Budapeszt zapłaciliśmy 51770 forintów, czyli ok. 700 zł - co jest dość dobrą ceną. Oczywiście zdarzają się bilety i za 500 zł ale biorąc pod uwagę że średnia cena z naszej części Europy to 1200-1400 zł nie mieliśmy na co narzekać. Parę minut po godzinie czasu lokalnego - w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zegraki przestawiamy o 2h do przodu - lądujemy w Dubaju! Przed samym wyjazdem byliśmy pewni że w Dubaju jest jedno lotnisko - DXB Dubai International Airport. Kilka dni przed wylotem okazało się, że jednak sprawa nie jest taka prosta. Czytając jedną z setek relacji z Dubaju, dowiedzieliśmy się że lotniska są jednak dwa oraz że samoloty węgierskiej linii Wizz Air lądują na oddalonym o ponad 70 km od centrum miasta - Dubai World Central - Al Maktoum International Airport. Ku naszemu zdziwieniu okazało się że lotnisko na którym wylądowaliśmy, ma być w przyszłości największym portem lotniczym na świecie - na jego rozwój przeznaczono 32 mld dolarów, a docelowo obsługiwać będzie 200 mln pasażerów rocznie - póki co lądują na nim jedynie niskobudżetowe linie lotnicze. Po odprawie paszportowej i przybiciu pieczątki wjazdowej ruszamy w głąb lotniska - co ważne od 22 marca 2014 r. obywatele polscy, wybierający się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, nie potrzebują wizy, dzięki czemu już na samym początku oszczędzamy aż 550 zł. Na lotnisku w Dubaju, w strefie Duty Free mamy również ostatnią szansę by zakupić alkohol - w samym mieście jest go bardzo ciężko zdobyć. W normalnych sklepach jest on nieosiągalny, dostępny jest jedynie w hotelowych barach i klubach - niestety jego ceny przyprawiają o zawrót głowy - przykładowo za piwo 0,3l. zapłacimy ok. 40 zł. Obcokrajowcy, którzy na stałe mieszkają w Dubaju mogą starać się o specjalne pozwolenie od Policji na zakup trunków wyskokowych - jednak i takie pozwolenie jest płatne - ot "zalety" krajów arabskich :) Po wyjściu z terminalu uderza nas powiew ciepła - pomimo tego że była już godz. czasu lokalnego, temperatura osiągała 36 stopni! Jeszcze na samym lotnisku zaczepił nas Tarak - sąsiad z samolotu. Zapytał czy nie trzeba nas gdzieś podrzucić - lekko zaskoczeni takim obrotem sytuacji powiedzieliśmy mu gdzie znajduje się nasz hotel. Tarak stwierdził że z chęcią nas tam zawiezie - miła niespodzianka jak na sam początek wyjazdu! Dla osób, które będą miały mniej szczęścia proponujemy autobusem F55 dojechać do stacji metra Ibn Battuta - odjeżdża on zaraz sprzed głównego terminalu - bilety w cenie ok. 5 zł można zakupić jeszcze na samym lotnisku, na stoisku połączonym z informacją turystyczną. Metrem spokojnie dojedziemy zaś do ścisłego centrum. 10 minut później siedzieliśmy w Jego ogromnym terenowym Fordzie. Okazało się że Tarak pochodzi z Indii - od 6 lat pracuje w Dubaju jako fotograf w jednym z magazynów dla Pań. Po drodze pokazał nam swój apartamentowiec, w którym mieszka razem ze swoją żoną i małą córeczką. Pomimo tego że nasz hotel był oddalony o ok. 20 km od Jego domu, postanowił podwieźć nas praktycznie pod same drzwi - nic za to nie chcąc, nie wziął od nas żadnych pieniędzy ani drobnych upominków, które chcieliśmy mu podarować - co więcej, zaproponował że jeśli tylko będzie miał wolny czas - z chęcią pod koniec naszego wyjazdu zawiezie nas na lotnisko - złoty człowiek! Wjeżdżając do centrum Dubaju, mijaliśmy coraz wyższe budynki i z minuty na minutę poznawaliśmy ogrom tego miasta, znany do tej pory jedynie z przewodnika. Po niecałej godzinie dotarliśmy do naszego hotelu - normalnie taka droga zajęłaby nam ok. 2 godzin. Jego poszukiwania trwały znacznie dłużej, niż znalezienie tanich biletów do Dubaju. Zależało nam z jednej strony na dobrej lokalizacji, przystępnej cenie a także na tym żebyśmy byli wszyscy w jednym miejscu - z racji tego że nasza ekipa liczy łącznie 5 osób nie było to łatwe. Po 2-tygodniowych poszukiwaniach trafiliśmy na portalu na świetną okazję. Za 9 nocy w 4* hotelu Park Inn by Radisson Apartaments Al Rigga zapłaciliśmy ok. 5400 zł, niestety do tej kwoty musieliśmy jeszcze doliczyć podatki i obsługę - łączna kwota na osobę wyniosła nas ok. 1380 zł. Ogromnym atutem tego hotelu jest to że będziemy mieć do dyspozycji apartament składający się z dwóch sypialni. praktycznie w samym sercu Dubaju - Co ciekawe gdy sprawdziliśmy ten sam obiekt na stronie tanie kosztował on 15 tys. zł - wychodzi na to że nie trzeba być milionerem by sypiać w luksusowych hotelach, wystarczy tylko dobrze szukać i tym sposobem można sporo zaoszczędzić - choćby tak jak w naszym przypadku - prawie 9 tys. zł! Pomimo tego, że byliśmy w Dubaju jedynie 5h zrobił on na nas niesamowite wrażenie - setki wieżowców, 8-pasmowe drogi, luksusowe samochody a do tego niesamowity upał - choć słońca nie było już na niebie od dobrych 6 godzin. Nie mogliśmy się doczekać następnego dnia ale najpierw musieliśmy się dobrze wyspać - dobranoc! :) ------------------------------------------------------------------------------------------------------ Zapraszamy także do przeczytania następnych części naszej relacji z wyjazdu do Zjednoczonych Emiratów Arabskich:
Nie wszyscy wiedzą, że w samym tylko Dubaju są dwa lotniska międzynarodowe. Zanim wykupisz bilet na swój przelot, warto wiedzieć gdzie faktycznie dolecisz. Oba te lotniska różnią się między sobą dość znacząco, szczególnie jeśli musisz się z nich wydostać na własną rękę. Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgadzam się Dowiedz się więcej
Dubaj jest miejscem ogromnie przyjaznym turystom, nawet tym początkującym. Zdaje mi się jednak, że niektórzy z nas nadal nie są do końca przekonani, czy jest to odpowiednie miejsce na wakacje. Kiedy mieszkaliśmy w Dubaju, znajomi zadawali nam wiele pytań. W tym wpisie odpowiadam na kilka z nich. Mam nadzieję, że tekst pomoże Wam zdecydować. 1. Czym Dubaj różni się od innych państw arabskich? Około 85% blisko trzymilionowej populacji Dubaju stanowią obcokrajowcy z 200 krajów. Aż trudno uwierzyć! Dlatego Dubaj uważany jest za najbardziej kosmopolityczne miasto na świecie, drugie miejsce zajmuje Bruksela (65%). Przytłaczająca większość przyjezdnych to robotnicy z Indii, Pakistanu, Bangladeszu i Filipin. Bez nich dubajskie wieżowce ani autostrady nigdy by nie powstały. Wykwalifikowanych ekspatów z Zachodu, w tym z Polski, jest niewielu, zaledwie 8%. Warto wiedzieć, że tutejszy system legislacyjny zapożyczony jest w większości z Wielkiej Brytanii, lecz zawiera też pewne elementy szariatu (islamskiego prawa), na przykład odnośnie dziedziczenia. w Dubaju jest bezpiecznie? Twardo przestrzegane prawo i nieprzekupna policja sprawiają, że ta wielokulturowa metropolia jest niebywale bezpieczna. Nikt tu nikogo nie zaczepia ani nie nagabuje. A rdzenni Emiratczycy nawet nie zwrócą na Was uwagi. Przestępczość jest niska, bo łamanie prawa kończy się natychmiastowym aresztowaniem lub deportowaniem. Dotyczy to również żebraków, bezdomnych oraz wszystkich próbujących zakłócać spokój publiczny, spokojnie możecie spacerować ulicą nawet w środku nocy. Kradzieże, napady i gwałty należą do rzadkości. Restrykcyjne zasady dotyczą także ruchu drogowego, więc podróżowanie po Emiratach samochodem jest bezpieczne, wygodne i nadal tańsze niż w Europie (choć ceny paliwa stopniowo wzrastają). 3. Czy kobieta może podróżować sama? Oczywiście! Nie zapominajmy jednak, że Dubaj jest ogromny i zróżnicowany. Niektóre dzielnice są bardziej odpowiednie dla kobiet niż inne. Chodzi nie tyle o bezpieczeństwo, bo nic Wam nie grozi, ile o różnice kulturowe. Okolice Mariny, JLT (gdzie mieszkaliśmy), JBR, czy Palm Jumeirah są enklawą stworzoną dla dobrze zarabiających ekspatów z Zachodu. Mają się tu czuć niemal tak swobodnie jak u siebie, co zresztą w dużej mierze się udało. Jednak odwiedzając odległy o 30 kilometrów drugi kraniec Dubaju (Bur Dubaj, Creek, Deira), poczujecie się jak w Indiach lub Pakistanie. Jest to moja ulubiona część Dubaju, bo tu znajduje się jego historyczna część oraz bazary ze złotem, przyprawami, perfumami itd. Niestety, na azjatyckich mieszkańcach tych okolic widok białej kobiety niezmiennie sprawia piorunujące wrażenie. Jest to jedyne miejsce w Dubaju, gdzie będziecie obserwowane, a nawet będą się na Was gapić. Spojrzenia te najlepiej zignorować, gdyż są zupełnie nieszkodliwe, no i raczej nie da się ich uniknąć. Jeśli to kogoś krępuje, może zminimalizować dyskomfort wybierając się tam w grupie. Długie, luźne spodnie, bluzka z długim rękawem i szal zasłaniający dekolt zniechęcają adoratorów. Jeśli lubicie azjatycką kuchnię przeczytajcie tekst Gdzie skosztować autentycznej indyjskiej i pakistańskiej kuchni w Dubaju? Jeśli chodzi o transport, to w metrze możecie korzystać z wagonów przeznaczonych tylko dla kobiet. Ciekawym rozwiązaniem są różowe taksówki prowadzone przez kobiety. Teoretycznie mężczyźni mogą wsiąść do takiej taksówki, tylko w towarzystwie kobiet. Słyszałam od naszych Czytelników mieszkających w Dubaju, że sami mężczyźni też mogą z nich korzystać. Możecie też wynająć samochód. W nocnych klubach należy zachować taką samą dozę zdrowego rozsądku i ostrożności, jak w każdym innym kraju. Pamiętajcie, że 75% mieszkańców Dubaju to mężczyźni 🙂 4. Czy bez ślubu można mieszkać w jednym pokoju w hotelu? Tak. Niby jest to nielegalne i grozi więzieniem, ale jest to prawo, na które zazwyczaj przymyka się oko, szczególnie w odniesieniu do zachodnich turystów w droższych hotelach. Dubaj jest luksusowym produktem branży turystycznej, a Wy klientami i chodzi o to, żebyście zostawili tu jak najwięcej pieniędzy i jak najczęściej wracali. W większości hoteli nie ma wymogu okazywania aktu małżeństwa, jeśli zostaniecie zapytani, po prostu powiedzcie, że nim jesteście. Różne nazwiska nie powinny stanowić problemu, bo w wielu krajach po ślubie kobieta zachowuje swoje, na przykład we Włoszech. Im droższy hotel, tym większa dyskrecja. Sama też zachowałam panieńskie nazwisko i mój mąż jest z Pakistanu, ale nigdy nie mieliśmy problemu w żadnym z emiratów. Oczywiście zawsze zdarzają się wyjątki od reguły, wtedy trzeba próbować aż do skutku. Publiczne okazywanie uczuć jest teoretycznie nielegalne, ale tolerowane w granicach rozsądku. Trzymanie się za rękę czy całus w policzek nikogo nie zbulwersuje. 5. Jak się ubrać? W Dubaju, w odróżnieniu od Iranu czy Arabii Saudyjskiej, nie ma policji obyczajowej. Z wyjątkiem meczetów, nie musicie zbytnio przejmować się garderobą, zapakujcie po prostu, to co zwykle nosicie. Na plażach dozwolone jest bikini. W galeriach handlowych niby obowiązują jakieś zasady, co do stroju, lecz prawda jest taka, że nikogo nie zdziwią tu szorty, odkryte ramiona czy dekolt. Biała skóra i zachodni paszport zapewnią wam znacznie więcej swobody i przywilejów niż Azjatom. Jest to smutne, ale tak tu po prostu jest. Jeśli natomiast chcielibyście uszanować lokalną kulturę, to zarówno mężczyźni jak i kobiety powinni nosić długie spodnie i rękawy. Wystarczy tylko spojrzeć na lokalny stój. Dla kobiet odpowiednia jest abaja (często rozpięta i narzucona jako płaszczyk) i szal (sheila), zwykle założony jakby od niechcenia i wcale nie zakrywający włosów. Mężczyźni noszą długie, białe kandury, a głowę zakrywają ghutrą przewiązaną czarnym sznurem (agal). W meczetach kobiety mogą wypożyczyć abaję albo coś do zakrycia ciała. Mężczyźni natomiast powinni mieć długie spodnie i długi rękaw, choć w stosunku do zachodnich turystów (nie muzułmanów) te zasady nie zawsze są przestrzagane. 6. Klimat – czyli kiedy jechać? Od listopada do końca lutego temperatury rzadko przekraczają trzydzieści stopni, dlatego jest to okres najbardziej sprzyjający zwiedzaniu i plażowaniu. Ceny przelotów znacznie tanieją od czerwca do września, bo pogoda jest wtedy nie do wytrzymania, ponad czterdzieści stopni. Jest nie tylko potwornie gorąco, ale też wilgotno. Męcząca kombinacja. W tym okresie mieszkający w Dubaju ekspaci i Emiratczycy starają się wyjeżdżać do chłodniejszych krajów. O kilku ciekawych miejscach do odwiedzenia możece dowiedzieć się z tekstu 5 miejsc w Dubaju, do których zabieraliśmy odwiedzających nas gości. W Dubaju w powietrzu zawsze unosi się pył z pustyni. Jego ilość zależy od siły wiatru. Jeśli cierpicie na astmę albo inne dolegliwości układu oddechowego, przed wyjazdem skonsultujcie się z lekarzem. 7. Czego spodziewać się w Ramadanie? W 2019 Ramadan potrwa od początku maja do początku czerwca, dokładne daty zawsze zależą od pojawienia się księżyca w nowiu. Ramadan to dla muzułmanów święty miesiąc, podczas którego spędzają dużo czasu z rodziną i poszczą od wschodu do zachodu słońca (powstrzymują się od jedzenia, picia, palenia i seksu). Godziny pracy i godziny zajęć w szkołach są krótsze. Jest to najspokojniejszy miesiąc w Dubaju, przyjeżdża tu też mniej turystów. Więc jeśli nie przeszkadza Wam kilka dodatkowych zakazów i gorące temperatury, możecie ustrzelić wiele okazji, bo hotele, restauracje i inne atrakcje kuszą wtedy atrakcyjnymi cenami. Wiele restauracji jest czynnych w ciągu dnia dla nieposzczących turystów i wyznawców innych religii (lista restauracji czynnych w 2019 jest tutaj). Okna w tych lokalach są zasłonięte, żeby nie urazić uczuć poszczących muzułmanów. Restauracje, które nie są czynne w ciągu dnia, działają od zachodu słońca do trzeciej rano. Turyści jedzący, pijący albo palący w miejscach publicznych mogą zostać ukarani grzywną w wysokości 2 000 dirhamów (około 1900 złotych) albo miesięcznym aresztem, zwykle jednak pierwsze wykroczenie kończy się tylko pouczeniem. Więcej o tym świętym dla muzułmanów miesiącu w artykule Ramadan w Arabii Saudyjskiej. Dlaczego niektórzy od postu przybierają na wadze? 8. Gdzie można kupić alkohol? Teoretycznie rezydenci Dubaju są zobowiązani do posiadania zezwolenia na posiadanie alkoholu (alkohol licence), nawet jeśli go nie kupują, a jedynie spożywają w domu. Od 2019 roku turyści mogą otrzymać takie zezwolenie za darmo w jednym z 17 sklepów alkoholowych prowadzonych prze MMI w Dubaju. Wszystkie niezbędne informacje znajdziecie tutaj. W Dubaju alkohol serwowany jest w hotelach, nocnych klubach oraz ekskluzywnych restauracjach, jest przy tym znacznie droższy niż w Polsce. Tańsze opcje to przywiezienie alkoholu ze sobą lub kupienie go na lotnisku w Dubaju. Wedle obowiązującego w Dubaju prawa bycie w stanie nietrzeźwym jest zabronione, więc teoretycznie można w barze zostać aresztowanym pod zarzutem nietrzeźwości. Zasada jest taka: dopóki coś się nie wydarzy, nikt nie będzie egzekwował tego prawa. Lecz dla tych, którzy zakłócają spokój pod wpływem alkoholu, problemy gwarantowane. Liencjonowana polska przewodniczka Jeśli wolelibyście zwiedzić Dubaj w towarzystwie licencjonowane polskiej przewodniczki, to polecamy niesamowitą Anię Bajdę! (link do jej strony tutaj). A jakie były Wasze wrażenia z Dubaju? Podzielcie się w komentarzach albo napiszcie wpis gościnny! Może zainteresują Was też: “Jak zostałam nauczycielką muzyki w Emiratach?” “Nasze życie w Arabii Saudyjskiej było interesujące, przyjemne i bezpieczne” Rozmowa o związkach międzykulturowych i tolerancji “O podróżach i o tym, że życie jest szukaniem” Nasz spontaniczny ślub w Tanzanii Jak znalazłam pracę w szkole językowej w Wietnamie
zwiedzanie dubaju na własną rękę