To jest Twoje życie, nie możesz go zmarnować przez swojego własnego męża. Dokonałaś decyzji, że z nim będziesz- bo będziesz. Że z nim żyjesz- bo żyjesz. Ale tak nie musi być dalej, jeśli czujesz się z nim źle. Jeśli Ciebie nie wspiera, jeśli przez niego jesteś smutna, udręczona, zawiedziona i niekochana. 4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu. 5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości. 6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie. 7.Nie proś o wsparcie duchowe. 8.Nie kupuj prezentów. 9.Nie planuj wspólnych spotkań. 10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy. 11.Nie mów 'kocham Cię'. Etap 5. Praca nad zaufaniem po zdradzie. Jeśli decydujesz się na odbudowę relacji po zdradzie, ten etap będzie wymagał wspólnej pracy nad odbudową zaufania. Musicie wypracować model zdrowej komunikacji oraz zrozumieć, co w pierwszej kolejności doprowadziło do zdrady. Jest to moment nie tylko ciężkiej pracy, ale również gorzkiej Związek małżonków wpływa na syndrom pustego gniazda: dzieci dorastały i opuszczały dom rodzinny. Rodzice nagle odkrywają, że byli tylko dziećmi związanymi. Nie było o czym rozmawiać, interesy się rozchodziły. Emerytura powoduje lęk przed starzeniem się. Chcę sobie udowodnić, że nie jesteś jeszcze stary. Napisano Sierpień 18, 2010. czasem tak jest że jak się zdradzi swojego partnera to po zdradzie się go bardziej docenia- kocha. Nieraz zdrada scala związek. W takim razie tymbardziej pilnuj Skończyłam liceum a koleżanka z klasy obiecała mi pomoc w wyjeździe za granice. Sytuacja finansowa w domu nigdy nie była dobra. Oczekując na wyjazd pojechałam do siostry gdzie odbudowałam stare znajomości i wtedy pojawił się On. Chłopak, za którym w przeszłości nie przepadałam. Całkiem inny niż t Kobieta zdradza, bo zwyczajnie odczuwa nudę w związku. Jeśli między partnerami nie ma wspólnych zainteresowań, to trudniej o taką gospodarkę wspólnym czasem aby obie strony były zadowolone ze wspólnych wyjść czy atrakcji. Zawsze znajdzie się ta osoba, która będzie poszkodowaną – będzie się strasznie nudzić. Poza tym 8kXbN5. Jak wyglądał Wasz związek po zdradzie? Kilka lat temu mąż mnie zdradził, zostawiłam go wtedy, ale ostatnio jesteśmy razem i o zdradzie już nie pamiętam, bo to stara historia, jednak czuję do niego jakiś taki dystans, jest jakby troszkę bardziej obcy niż był. Jak to było w Waszym przypadku? Czy też czułyście lub czuliście, ze ta druga osoba stała się troszkę jakby obca? My nie wzięlismy rozwodu po tym, ja wtedy odeszłam, ale zapowiedziałam, ze mu rozwodu nie dam, więc tylko byliśmy w separacji, jak go zostawiłam on poszedł do tej kobiety na jakiś czas. Wtedy przyjaźniliśmy się, bo w gniewie nie rozstaliśmy się i ja z dziećmi nawet jeździłam z nią i nim i jej dziećmi na wakacje. Potem im po drodze nie było, rozstali się, mnie emocje po tamtym całkiem opadły i jest dobrze między nami, ale nie czuję tej bliskości, która była dawniej między nami, jest za to wielki sentyment, przywiązanie i miłość między nami, ale tez i dystans- jakbysmy byli sobie trochę obcy, choć jako mąz i żona wiadomo, ze jestesmy najbliższą rodziną dla siebie. Dlaczego tak jest? Czy ten dystans to normalna sprawa? jak to było w przypadku Was, którzy przeżyliście zdradę lub mieli z nią do czynienia w bliskim otoczeniu? Zapomniałam dodać, ze zeszlismy się po tym wszystkim i mieszkamy razem od kilku miesięcy. Cytuj Zanim zwiążemy się z kimś na dobre, możemy dostrzec sygnały mówiące o tym, że w przyszłości coś nas podzieli. Nie jest to łatwe, bo zafascynowani początkiem znajomości patrzymy na siebie przez różowe okulary. Jakie są zwiastuny tego, że w przyszłości twój związek będzie przechodził kryzys? Osobom w związku często towarzyszy obawa, że ich relacja może nie przetrwać, choć będąc razem, wierzą, że stworzą idealną i silną więź. Niestety nawet wtedy, gdy bardzo się staramy, nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Istnieje wiele sytuacji, które mogą się przyczynić do kryzysu czy rozpadu związku. Na początku znajomości jesteśmy ze sobą dość zgodni, aprobujemy wzajemne potrzeby, poświęcamy się sobie, potrafimy zrezygnować ze swoich własnych potrzeb czy marzeń. Robimy wszystko, by ukochana osoba czuła się z nami dobrze. Chcemy jej pokazać, że dla niej jesteśmy skłonni do poświęceń. Psycholog Agnieszka Dyczkowska-Krupińska wyróżnia trzy grupy sytuacji kryzysowych dla związku. Do pierwszej należą zwiastuny, czyli sygnały występujące jeszcze przed zaangażowaniem się w stały związek czy zawarciem małżeństwa. Drugą grupą są sytuacje związane z naturalnym dojrzewaniem i przebiegiem relacji. Trzecią – sytuacje stricte kryzysowe, pojawiające się w życiu pary, na przykład awans jednego z partnerów. Gdy on chce, a ona nie - Moja obecna żona od samego początku nie wykazywała jakiegoś wyjątkowego zainteresowania seksem – mówi Marek, 36 lat. – Owszem, zdarzały się dni, najczęściej po imprezie, gdy najchętniej leżelibyśmy cały dzień w łóżku i wtedy kochaliśmy się nawet dwa, trzy razy dziennie. To były wyjątki, ale i sygnały, że jest w niej potencjał. Wtedy studiowaliśmy, martwiliśmy się egzaminami, były bardzo stresujące i rozumiałem, że może nie mieć ochoty na bliskość. Niestety, po sześciu latach nic się nie zmieniło, mimo że dziś jesteśmy "ustawieni" i mamy świetną pracę. Niektórzy twierdzą, że seks to tylko przyjemny dodatek do związku i w żadnym wypadku nie powinien się on opierać na sferze intymnej. Co innego mówią specjaliści, którzy podkreślają, że niedopasowanie pod względem seksualnym może być sporym problemem. Dlatego tak ważne jest, aby już na początku być ze sobą szczerym – inaczej niezgodność w tej kwestii może w przyszłości przesądzić o rozpadzie relacji. - Należy uświadomić partnerowi, a czasem również sobie, własne potrzeby – twierdzi Dyczkowska. - Do pewnego stopnia dopasowanie i kompromis są możliwe, ale często jedno z partnerów będzie musiało żyć z uczuciem niedosytu, drugie – braku komfortu. Podobnie będzie w przypadku odmiennego stosunku do spędzania czasu wolnego. Trudno będzie o porozumienie w przypadku pary, gdzie on jest domatorem, a ona uwielbia wszelkie wypadu i imprezy – najlepiej poza domem. - Mój eks najchętniej siedziałby w domu, niekoniecznie w kapciach i puszką piwa - wspomina Kasia (28 lat). - Na początku się poświęcał dla mnie i towarzyszył mi w moich wieczornych eskapadach, ale szybko mu się znudziło. Wolał komputer, konsolę albo zwyczajnie – wolał się wyspać. Brak komfortu będzie towarzyszyć również parze, która ma odmienny stosunek do pieniędzy - ich zarabiania, wydawania czy wreszcie sposobu zarządzania budżetem domowym. Niewiele osób już na początku znajomości przejmuje się kwestiami finansowymi, choć dla wszystkich są one dość ważne. Wszelka niedelikatność z naszej strony może jednak być źle zrozumiana, a nikt przecież nie chce zostać posądzony o materializm i upatrywanie sobie w partnerze sponsora. - W początkowym okresie związku te kwestie często wydają się nieistotne lub łatwe do ułożenia w przyszłości, ale w rzeczywistości, obok niezgodności charakterów i zdrady, są najczęstszą przyczyną rozwodów – twierdzi Dyczkowska. W przyszłości jednak rozmowy na temat wspólnego zarządzania domowym budżetem należy przeprowadzić przed podjęciem decyzji o wspólnym zamieszkaniu czy małżeństwie. Tylko ty Ważnym aspektem wspólnego życia jest otoczenie pary – znajomi, przyjaciele, rodzina. To osoby, które tworzą "naturalne środowisko" każdego z nich. Oboje, wchodząc w nowy związek, wniosą w życie ukochanej osoby nowe znajomości. Nie zawsze przerodzą się one w wielkie przyjaźnie, relacje pełne sympatii i zaufania. Łatwiej jednak będzie dla wszystkich, jeśli obie strony będą się darzyły szacunkiem i wzajemną akceptacją. Jeśli dzieje się inaczej, już na początku znajomości warto się temu przyjrzeć nieco lepiej. Chłopak Sylwii (29 lat) od początku poświęcał jej bardzo dużo czasu. Towarzyszył jej w drodze na uczelnię - i z powrotem, podczas zakupów - nawet tych "ciuchowych", których panowie zwykle nie znoszą. Cierpliwie obserwował ją u fryzjera, razem z nią siedział w poczekalni u lekarza. I przez kilka pierwszych miesięcy bardzo jej się to podobało… - Był taki troskliwy i słodki, mówił, że nie wytrzyma beze mnie godziny, a o całym weekendzie spędzonym oddzielnie, nie chciał nawet słyszeć - wspomina Sylwia. - Może wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że gdy był on, nie było mowy o żadnych znajomych. Moją najlepszą przyjaciółkę traktował jak zbędny balast, co jej zresztą okazywał. Komentował, że jest do nas uczepiona jak rzep psiego ogona, był niemiły. O kolegach nawet nie było mowy - swoim zachowaniem zniechęcał ich nie tylko do siebie, ale i do mnie. Myślę, że i tak długo wytrzymałam, dopiero po dwóch latach powiedziałam dość, choć uwolnienie się od niego nie należało do łatwych. - Jeśli twój ukochany nie chce się spotykać z twoimi przyjaciółmi, nieustannie ich krytykuje, radząc ci zerwanie z nimi, niechętnie też patrzy na twoją rodzinę, konieczne jak najszybszej przeprowadź z nim szczerą rozmowę na ten temat - radzi Dyczkowska-Krupińska. - W jakimś sensie przyjaciele są naszym lustrem i po jakimś czasie może okazać się, że pewnych cech i zachowań twój ukochany nie akceptuje nie tylko u twoich przyjaciół, ale również u ciebie. Może to też oznaczać zaborczość i brak tolerancji, a w każdym przypadku zwiastuje konflikty w związku. Były - ten zły Zwiastunem tego, że Twój związek może się znaleźć w tarapatach, jest sposób mówienia o swoich byłych partnerach, a konkretnie – stawianie ich w bardzo negatywnym świetle. – Jeśli twoja ukochana potępia swojego poprzedniego partnera, wybielając przy tym siebie, nie świadczy to o niej najlepiej, a w przyszłości może tak mówić o tobie. Oznacza to też, że nie wyciągnęła żadnych wniosków z przeszłości i niewiele ją ona nauczyła. - Poznałam poprzednią dziewczynę swojego byłego, która delikatnie ostrzegała mnie przed jego zaborczością - mówi Sylwia. - Byłam pewna, że jest po prostu zazdrosna, tym bardziej, że to on z nią zerwał i - jak sam powiedział - dlatego, że podejrzewał ją o zdradę. Nie miał dowodów, ale fakt, że często wolała się spotykać z paczką znajomych, a nie z nim, był dla niego wystarczający. Krytykował ją i wszystkich jej znajomych, a z czasem za to samo obrywałam ja. Czasem zastanawiamy się, czy publiczne okazywanie sobie uczuć jest w porządku, czy tak wypada i czy nie lepiej zostawić czułości na chwile, gdy jesteśmy tylko we dwoje. Co jednak, gdy nasz partner zachowuje się w tych dwóch sytuacjach całkiem skrajnie? W domowych pieleszach dąży do ciągłej bliskości, a w towarzystwie innych osób trzyma dystans, unika dotyku lub inna sytuacja – wobec ciebie jest szarmancki i opiekuńczy, a wobec innych kobiet jest grubiański, niemiły… - Tego typu zachowania mogą świadczyć o tym, że twój ukochany coś przed tobą ukrywa lub udaje kogoś, kim naprawdę nie jest i z czasem jego sekret lub prawdziwa osobowość wyjdą na jaw - ostrzega Dyczkowska-Krupińska. Granica poświęcenia Początki znajomości są zwykle miłe i sympatyczne. Dwoje zafascynowanych sobą ludzi chce się pokazać z jak najlepszej strony i udowodnić swojej drugiej połówce, że jest w stanie zrobić dla niej bardzo wiele. Z czasem może się to nieco zmienić - wszystko zależy w końcu od chęci i rozwoju naszej relacji. Jeśli spotkamy na swojej drodze egoistę, dla którego zaspokajanie własnych potrzeb jest priorytetem, z pewnością to dostrzeżemy. Warto już w początkowej fazie znajomości przyglądać się sobie bliżej także pod tym kątem i wziąć pod uwagę to, że w przyszłości raczej się to nie zmieni. - Tego typu zachowania mają tendencję do pogłębiania się - tłumaczy Dyczkowska-Krupińska. - W początkowym etapie związku często rezygnujemy ze swoich marzeń dla miłości, a drugiej stronie zdarza się ugiąć pod wpływem twoich próśb - twierdzi Dyczkowska-Krupińska. - Z czasem funkcjonowanie w takim układzie dla osoby, która czuje się nieustannie wykorzystywana, może okazać się zbyt trudne. Nie wróży dobrze związek, gdzie człowiek, którego kochasz, jest skrajnym egoistą, skoncentrowanym wyłącznie na zaspokajaniu własnych potrzeb, a Twoje potrzeby i dążenia nie są ważne w waszej relacji lub są spełniane tylko wtedy, gdy nie kolidują z jego zachciankami. Bezwzględnie niekorzystną sytuacją będzie, jeśli nasz potencjalny partner jest osobą uzależnioną od alkoholu lub narkotyków. - To sygnał alarmowy, zwłaszcza, gdy pochodzi z rodziny z problemem alkoholowym - mówi Dyczkowska-Krupińska. - Pamiętaj o tym, że uzależnienia nigdy nie mijają same, a walka z nimi jest trudna i długotrwała - zarówno dla uzależnionego, jak i jego partnera i rodziny. Kochać czy być zakochanym? Każdy z nas chciałby, aby motylki w brzuchu towarzyszyły nam jak najdłużej. Chwila, kiedy dają się one odczuć coraz słabiej, może być pierwszą próbą dla naszego związku. Takiej próby nie przetrwał związek Kasi i Konrada. - Byliśmy ze sobą osiem lat, wszystko układało się bardzo dobrze – wspomina Kasia. – Jak w każdym związki, jaki znam, były małe sprzeczki, ale to nic poważnego. Aż pewnego wieczoru on przychodzi i mówi, że nie możemy ze sobą już być, bo nie czuje tego co kiedyś, że coś się wypaliło i nie ma tych emocji co na początku. Próbowałam tłumaczyć, że przez tyle lat jest między nami dużo więcej i że stan zakochania nie może trwać wiecznie, ale on stwierdził, że albo będzie szukał do skutku takiego ideału, albo będzie sam. Jak długo trwa miłość? - Zmiana relacji z fazy ostrego zakochania w fazę budowania intymności, zaangażowania i przyjaźni, to sytuacja związana z naturalnym dojrzewaniem i przebiegiem relacji – mówi Dyczkowska-Krupińska. - Aby związek mógł stać się kompletny i dojrzały, nie może opierać się wyłącznie na zauroczeniu i fascynacji erotycznej. Czynnikiem kryzysowym może się też okazać nieumiejętność zbudowania głębokiej, intymnej relacji. Po pewnym czasie bycia razem, okazuje się, że nie tęsknimy za sobą, wygasa pożądanie, nie rozmawiamy - tylko wymieniamy informacje. Istnieją także osoby uzależnione od mitu tzw. miłości romantycznej. Oczekują od partnera nieustających "wysokich obrotów" i skupienia na sobie. Kiedy poziom pożądania spada, zaczynają czuć się niekochane, niedocenione, znudzone. Niebawem rozglądają się już za nowym partnerem, który zapewni im świeżą dawkę pożądanych doznań. Związki z partnerem uzależnionym od fazy romantycznej często się rozpadają. Szansą na ich przetrwanie jest przerodzenie się relacji w głębsze uczucie, co jest możliwe dzięki zadbaniu odpowiednio wcześnie o prawdziwe poznanie naszego partnera, bez dopasowywania go na siłę do schematu księcia na białym koniu, rozwój wspólnych pasji, przyjaźń i zaufanie. Zamieszkajmy razem Zmiana miejsca zamieszkania jest niewątpliwie trudnym okresem w życiu. Jeszcze większą próbą jest natomiast zamieszkanie we dwoje lub budowa wspólnego domu. Oba te przypadki wiążą się z wielkimi zmianami w życiu całej rodziny - nie tylko dwojga zakochanych i wyzwaniem trudnym, bo całkiem nowym. W tym czasie można się od siebie wiele nauczyć, ale też wiele dowiedzieć o drugiej osobie. Możemy wzmocnić lub zachwiać łączące nas więzi. Nowe okoliczności wymagają sporo pracy, cierpliwości i zrozumienia, co nie zawsze jest łatwe do osiągnięcia. Magda (31 lat) nie spieszyła się z decyzją o wspólnym zamieszkaniu ze swoim narzeczonym. Po czterech latach znajomości, za jego namową, postanowiła się do niego wprowadzić. Bywała u niego dość często, bo mieszkał tylko z babcią. Kiedy babcię wzięła pod opiekę rodzina, uznali, że to dobry czas na taką próbę. - Mieszkanie pod wspólnym dachem "naraża" nas na widywanie partnera w sytuacjach, które nie zawsze są przyjemne – mówi Dyczkowska-Krupińska. - Pokazuje jego codzienne przyzwyczajenia, wady i zalety, z których dotąd mogliśmy sobie nie zdawać sprawy. Część par po dłuższym lub krótszym okresie rozpada się, uznając że nie pasują do siebie. Aby zapobiec ewentualnym konfliktom w przyszłości, już na początku warto ustalić reguły codziennego bycia razem. A potem konsekwentnie się do nich stosować. Niezbędne są: szczera rozmowa, otwarta komunikacja, informowanie partnera o tym, czego od niego oczekujemy, a co nam przeszkadza. Dziś dwoje, jutro troje Narodziny dziecka to kolejne wyzwanie dla dwojga i prawdziwa próba dla związku. Pojawienie się nowego członka rodziny całkowicie zmienia nasze życie, podejście do różnych spraw i problemów, ale także i siebie wzajemnie. Wraz z pojawieniem się nowego członka rodziny zmianie ulega właściwie każda sfera życia dwojga. - Mitem jest przekonanie, że dziecko scali związek, który przeżywa kryzys - tłumaczy Dyczkowska-Krupińska. Jest dokładnie na odwrót - kryzys się tylko pogłębi. Maluch wymaga nieustannej opieki i koncentracji uczuć i energii, zwłaszcza w początkowym okresie życia. Nie ma wówczas zbyt wiele czasu, aby rodzice zajmowali się naprawianiem problemów sprzed jego narodzin. Nierozwiązane – będą narastać, aż wybuchną ze zdwojoną siłą. Decyzja o powołaniu na świat potomka powinna być głęboko przemyślana, a obydwoje rodzice - gotowi. Problematyczny awans Będąc w związku, zwykle cieszymy się swoimi sukcesami. Dopingujemy siebie wzajemnie i trzymamy kciuki za ukochanego. Zależy nam na tym, bo szczęście i satysfakcja naszej drugiej połówki są dla nas bardzo ważne i pozytywnie wpływają na atmosferę w domu. Czasem jednak wspinanie się po szczeblach kariery jednego z nich może się okazać problemem nie do pokonania, na przykład wtedy, gdy zwiąże się on ze zmianą miejsca zamieszkania lub większym zaangażowaniem czy wydłużeniem czasu pracy. Zmiana miejsca zamieszkania jest wyjątkowo trudnym momentem dla osoby, która zdecydowała się podążyć za swoim partnerem. - Mąż dość długo szukał pracy i był tym bardzo sfrustrowany - wspomina Alicja (43 lata). - W końcu znajomy namówił go na otwarcie własnego biznesu. Niestety wiązało się to z wyprowadzką i to 150 km od naszego miejsca zamieszkania. Nie wyobrażałam sobie takiej zmiany i to po czterdziestce, tym bardziej, że całe życie mieszkałam w tym samym miejscu. Sama nie zarabiałam zbyt wiele, a perspektywa, jaką roztoczył przed nami znajomy, była nieporównywalna. W decyzji pomogły nam dzieci, które studiowały w tym samym mieście. Początki były trudne i nie ukrywam, że zdarzyło się parę razy, że obwiniałam za wszystko męża, chciałam wrócić do poprzedniego życia. Po pewnym czasie wyszliśmy jednak na prostą i dziś chyba nie żałuję, że porwaliśmy się na takie zmiany. - Bywa, że już po przeprowadzce to, które uważa, że się poświeciło, wciąż wypomina swoje poświecenie i przyjmuje postawę roszczeniową. To duży błąd, gdyż nikt na dłuższą metę nie potrafi udźwignąć ciężaru ciągłych pretensji i żalów. Dlatego, jeśli zależy nam na utrzymaniu dobrej relacji, postarajmy się wyciągnąć z nowej sytuacji jak najwięcej dobrego dla siebie. Może okaże się, że zmiana była korzystna dla was obojga. Wspierajmy partnera, zamiast go oskarżać - zrewanżuje nam się tym samym, a na pewno zyskamy w jego oczach szacunek i jeszcze więcej miłości. Patrz i obserwuj Wszystkie te sytuacje - choć nie wyczerpują listy sygnałów, są dla obojga partnerów swojego rodzaju egzaminem. Może więc, zanim podejmiemy decyzję o wspólnym zamieszkaniu czy małżeństwie, warto się sobie dobrze przyglądać i dyskutować o naszym podejściu do życia. Choć na początku znajomości trudno brać pod uwagę takie sytuacje w przyszłości, jak wyprowadzka czy pojawienie się na świecie dziecka, to często sama rozmowa na ten temat może nam wiele wyjaśnić i naświetlić problem. Często jednak na pewne zwiastuny po prostu nie chcemy zwracać uwagi, mając nadzieję, że podczas wspólnego życia problemy rozwiążą się same. - Warto, zanim podejmiemy decyzję o byciu razem, rozważyć każdy sygnał alarmowy - radzi Dyczkowska-Krupińska. - Nie jest oczywiście powiedziane, że jeden z dostrzeżonych szczegółów zaważy kiedyś na naszym rozstaniu. Nawet poważny kryzys nie musi oznaczać rozpadu, a wręcz odwrotnie – może być szansą na jego wzmocnienie - pod warunkiem, że wyciągniemy z niego odpowiednie wnioski. Agnieszka Dyczkowska-Krupińska - psycholog, specjalista ds. zarządzania personelem. Pracuje jako trener umiejętności psychologicznych, psycholog sportowy oraz wykładowca. Prowadzi treningi i warsztaty rozwoju osobistego. Tworzy autorskie programy szkoleń z zakresu komunikacji interpersonalnej, psychologii biznesu, treningi mentalno - wyobrażeniowe. Źródło: Strona główna Psychologia Relacje Jak odbudować związek po ZDRADZIE Zdrada stawia pod znakiem zapytania dalsze funkcjonowanie związku. Osoba zdradzona czuje się skrzywdzona i zawsze ma obniżone poczucie własnej wartości. Zdrada może dotknąć każdego. Jednak czy po zdradzie możliwe jest w ogóle dalsze wspólne życie? Na pewno tak, lecz nic już nie będzie takie samo. Zdrada stawia pod znakiem zapytania dalsze funkcjonowanie związku. Spis treściDo zdrady trzeba dwojgaRozpocznij nowy rozdział życiaZdrada zdradzie nierównaCzas leczy rany, także te spowodowane zdradą partneraTylko od was zależy, czy po zdradzie odbudujecie związekEtapy postępowania po zdradzie: Zaniepokoił cię przeczytany przypadkiem SMS? Spotkałaś go w czasie „delegacji” w restauracji z inną kobietą? A może sam ci opowiedział o kochance? Bez względu na to, jak dokonałaś tego odkrycia, było druzgocące. Osoba, którą kochasz i której ufałaś zawiodła cię. I choć sama nie wiesz jeszcze, co powinnaś teraz zrobić, jednego jesteś pewna – już nic nie będzie takie, jak było... Do zdrady trzeba dwojga Jego zdrada postawiła wasz związek pod znakiem zapytania. Ale też obniżyła poczucie twojej wartości. Zaczęłaś kwestionować swoją atrakcyjność. Zwątpiłaś w zdolność wyboru mądrego partnera i zastanawiasz się, czy sama dobrze wypadasz w tej roli. Próbujesz ustalić swój ewentualny udział w zdradzie: „Czy ja go do tego popchnęłam? Nie zwróciłam wystarczającej uwagi na to, co było dla niego ważne? Może zaniedbałam go, poświęcając zbyt wiele uwagi dzieciom? Czy seks był satysfakcjonujący?”. Potem przychodzi fala gniewu i żalu: „Jak on mógł mi to zrobić? Myślałam, że mogę mu zaufać”. Kolejną fazą jest samokrytyka: „Powinnam była to przewidzieć”. Na koniec pojawiają się wątpliwości: „Może zbyt wiele oczekiwałam? Może nie zasługuję na to, by być kochaną?”. I choć wiele pytań jest niedorzecznych, to któreś z pewnością kryje odpowiedź. Czytaj też: Zemsta - czym jest i dlaczego nie warto się mścić? Zdrada jest dramatycznym symptomem, że w związku dzieje się źle – co najmniej jednej ze stron czegoś brakuje: zrozumienia, wsparcia, ciepła, satysfakcji seksualnej. Ten deficyt prawdopodobnie występował od dawna. Można było coś z tym zrobić. Jak? Nad związkiem trzeba pracować. Przezwyciężać wrodzony egoizm i zwracać uwagę na to, co jest ważne dla ukochanej osoby. Uważnie jej słuchać, a z drugiej strony – mówić szczerze o sobie. Nie bać się stawiać granic i walczyć o szacunek dla własnej osoby. Zakochani zakładają rodzinę i zaczynają zajmować się gromadzeniem wspólnego majątku, opieką nad dziećmi – zapominają, że ich największym skarbem jest uczucie, które ich połączyło. Rzadko poświęcają czas i energię na naukę osobistej komunikacji. Wierzą, że skoro teraz się kochają, zawsze będą się rozumieć. A jeśli komunikacja szwankuje, deficyt wzajemnych oczekiwań rośnie. I bardzo często dochodzi do zdrady. Trudno jest bowiem poradzić sobie z narastającym brakiem czułości, zainteresowania itd. – i szuka się tego poza związkiem. Rozpocznij nowy rozdział życia Zdradę można wybaczyć. Ale czy da się ją zapomnieć? Nie! I wcale nie o to chodzi. Ważniejsze jest, czy stała się dla partnerów punktem zwrotnym, od którego rozpoczęło się uzdrawianie związku, czy bolesną, trudno gojącą się raną. W tym drugim przypadku lepiej się rozstać. Wiele par, którym udało się uratować związek, przyznało jednak, że chociaż zdrada spowodowała najgorszy okres w ich życiu, to ostatecznie doprowadziła ich do takiego poziomu intymności, szczęścia, zrozumienia i oddania, o jakim dawniej mogli tylko marzyć. Traumatyczne doświadczenie było więc im potrzebne do tego, aby... odkryli siebie na nowo. Zdrada zdradzie nierówna Niektóre kobiety bardziej dotyka zdrada emocjonalna niż fizyczna. Łatwiej im jest pogodzić się z faktem, że ich partner spał z inną, niż że nawiązał z nią intymną więź. Zdarza się, że głęboki kontakt z osobą poznaną w internecie jest zdradą porównywaną do spędzenia nocy z kimś innym. Ale niezależnie od skali zdrady, boli tak samo. Czas leczy rany, także te spowodowane zdradą partnera W momencie, kiedy targa tobą wściekłość, chęć zemsty i desperackie pragnienie odzyskania partnera, tylko czas pomoże ci spojrzeć na całą tę sytuację trzeźwo. Wtedy poznasz swoje prawdziwe uczucia do partnera i dowiesz się, co on naprawdę czuje do ciebie. Nie podejmuj wiec pochopnie decyzji o rozstaniu. Czasowa separacja ma jednak sens – gdy na jakiś czas zamieszkacie oddzielnie, szybciej odnajdziecie prawdę o tym, co was łączy. W tym czasie odnajdź spokój i siłę w rutynowych czynnościach: ćwiczeniach fizycznych, pracy, obiadach z przyjaciółmi. To da ci poczucie, że życie toczy się dalej. Jeżeli masz dzieci, nie zmieniaj ich codziennego rozkładu dnia. Muszą mieć stały punkt oparcia. Dla ich dobra zachowaj spokój: płacz tylko wtedy, gdy będziesz sama. Ten konflikt dotyczy przecież tylko ciebie i twojego partnera. Twój mąż to ich ojciec – jego zachowanie jest też i dla nich zagrożeniem. Wiele matek zadaje sobie wtedy pytanie: „Czy powinnam utrzymać to małżeństwo dla «dobra» dzieci?” zamiast ważniejszego: „Czy trwanie za wszelka cenę w «martwym» związku nie odbije się negatywnie na całej mojej rodzinie?”. Dlatego ochłoń – podziel się swoimi dylematami z przyjaciółmi. Ale decyzję: „co dalej?” podejmij samodzielnie! To twoje życie! Poza tym różni ludzie mają rożną tolerancję na zdradę. Tylko od was zależy, czy po zdradzie odbudujecie związek Odpowiedz sobie na pytanie: „Czy ten związek jest wart drugiej szansy?”. Ale nie zostawaj z partnerem, jeśli istnieje tylko niewielka (lub żadna) szansa na to, abyś była z nim szczęśliwa. Nie powinnaś z nim być, jeśli brakuje mu odwagi, by być szczerym. Kiedy nie czuje potrzeby przepracowania własnych słabości. Gdy nie potrafi angażować się w związek i jest niezdolny do wielkich uczuć. Jeżeli ty go kochasz, a on nie wyobraża sobie życia bez ciebie i obiecuje ci, że zrobi wszystko, by naprawić swój błąd i odbudować wasze relacje, daj mu – a raczej wam – jeszcze jedną szansę. Tylko od was zależy, czy uda się wam odzyskać uczucie i bliskość. Zdaniem amerykańskich psychologów klinicznych Stevena D. Solomona i Lorie J. Teagno poradzenie sobie z faktem, że ukochany cię zdradził, jest – w pewnym sensie – porównywalne do zmierzenia się ze śmiercią bliskiej osoby – towarzyszy ci uczucie, że ktoś odszedł już na zawsze albo coś umarło. Etapy postępowania po zdradzie: Aby pogodzić się z odejściem kogoś, kogo kochałaś, musisz popracować nad przykrymi emocjami. Jak? Oto skuteczne etapy postępowania w tej kryzysowej sytuacji : Jakaś część ciebie już na zawsze będzie uważać na to, aby nigdy nie dać się tak bardzo zranić. Nie pozwól jednak, żeby twój lęk powstrzymywał cię od odsłaniania serca przed osobą, która cię zraniła. To dla ciebie jedyny sposób, aby wyjść poza ból i nie pozwolić mu się zdominować. W pierwszej kolejności spisz wszystko, co czujesz. Pisanie często pomaga nadać sens naszym uczuciom – zwłaszcza gdy są tak silne. Np. możesz się czuć rozwścieczona, nie tylko dlatego, że on cię zdradził, ale też dlatego, że się tego wyparł albo zabrał ją w "wasze miejsca. Możesz się bać, że zamierza cię dla niej zostawić, czuć lęk, że cię już nie kocha, a jednocześnie mieć przeczucie, że to będzie dla was najlepsze rozwiązanie. Jeśli będziesz wiedziała, czego tak naprawdę chcesz, łatwiej ci będzie o to walczyć. Nie bądź zaskoczona, gdy – mimo wszystko – odkryjesz prawdę, że go kochasz i nie wyobrażasz sobie życia z kimś innym. Posiadanie odwagi, żeby się zmierzyć z prawdą o sobie, jest pierwszym krokiem do zmiany swojego życia. Wyraź swoje emocje. Trudno jest poruszać temat zdrady bez kłótni, pretensji, żalu. Dlatego nie powinniście odbyć jednej rozmowy, ale całą serię. Powiedz mu o swoim głębokim bólu, gniewie, lęku itd. Pozwól, by emocje wylały się z ciebie. I... daj mu szansę na obronę. Ale to ty kontroluj tę rozmowę! Każdy partner, który został zdradzony, czuje się jak w pułapce – jakaś jego część obsesyjnie chce poznać szczegóły dotyczące zdrady. Jednocześnie boi się usłyszeć, jak było naprawdę. Dlatego zadawaj tylko te pytania, na które jesteś gotowa poznać odpowiedź. Pamiętaj, że może być ona bardzo bolesna. Pytaj tylko o to, co pomoże ci zrozumieć i znaleźć rozwiązanie, a nie o detale, które pogłębią twój ból. Ale nie rezygnuj z tej rozmowy – nawet jeśli podjęłaś decyzję o rozstaniu. Wielu ludziom dotarcie do szczegółów zdrady pozwoliło odkryć prawdę o ich związku i w przyszłości uniknąć błędów. Odbudujcie zaufanie. Ten proces jest bardzo trudny – trwa tygodnie, czasem lata. Istnieje tylko jeden sposób, by tego dokonać – trzeba działać. Partner musi nieustannie potwierdzać swoją uczciwość, dotrzymywać danego ci słowa. Wykonywać to, co ci obiecał i niczego przed tobą nie ukrywać. Ale... nie dokona tego, jeśli mu w tym nie pomożesz. Musisz mu powiedzieć, czego od niego oczekujesz. Opracujcie wspólnie listę tych zachowań, które będą budować twoje zaufanie. Pamiętaj – to, o co go prosisz, musi być wykonalne i nie może narażać na szwank jego szacunku do samego siebie. Musisz pozwolić mu na normalne życie – z rozrywkami i pokusami, z których nie będzie musiał rezygnować (np. sport). miesięcznik "Zdrowie" Witam Pana, zdrada w związku jest zawsze bardzo krzywdząca, osoba zdradzona ma prawo czuć się oszukana, ma prawo czuć złość, smutek, głęboki żal. Budowanie związku po zdradzie ma sens, gdy osoba zdradzona będzie w stanie wybaczyć i pracować nad nową jakością relacji po kryzysie. Wybaczyć nie znaczy zapomnieć, bo nikt nie wymaże tego co się wydarzyło, wybaczyć to wyzbyć się balastu krzywdy i trudnych emocji, które są z nią związane. Ciągłe wracanie do bolesnego wydarzenia, wytykanie zdrady niestety nie buduje, a powoduje konflikty. Jeżeli jest w Panu pokusa odwoływania się do zdrady żony oznacza to prawdopodobnie, że nie przepracował Pan w sobie tego problemu, nie przeżył przykrych emocji. Jeżeli ma Pan poczucie, że samemu będzie Panu ciężko się z tym uporać, może warto pospotykać się z psychologiem, który pomoże Panu przejść ten trudny czas. Dla par w kryzysie (także po zdradzie) jest także możliwość spotkań wspólnych z terapeutą pracującym z parami. Proszę rozważyć te propozycje, bo sytuacja małżeńska którą Pan opisuje nie służy ani Panu ani żonie. Przede wszystkim wydaje mi się,że w Waszej sytuacji zapanował chaos i dezinformacja. Otrzymuje Pani sprzeczne sygnały (werbalnie: "róbmy przerwę", niewerbalnie - przytulanie, bliskość), które przede wszystkim polecam otwarcie i szczerze wyjaśnić. Rozmowa na ten temat będzie niezbędna dla ustalenia tego "na czym stoicie", tj. np.: 1) co się stało,że partner myślał o przerwie, 2) co pani odczuła w momencie, gdy o tej przerwie powiedział 3)czego od siebie oczekujecie wzajemnie 4)co wam się podoba w waszej relacji 5)co wam się w tej relacji coraz mniej podoba lub nie podoba wogóle 6)jak widzicie swój związek za lata. Taki dialog może pomóc Wam w określeniu siebie i wspólnego kierunku rozwijania waszej relacji. Obecne działanie jest (takie mam odczucie) trochę "po omacku, na chybił trafił". Chce Pani odpisywać na wiadomości, ale nie wie czy będzie to "odpowiednie", chce Pani dać więcej luzu, ale chyba nie wie co to w pełni znaczy. Jest Pani zaangażowana w związek i chce o niego dbać - to tym bardziej polecam z partnerem szczerze i otwarcie porozmawiać o tym, gdzie właśnie się znaleźliście i jak stąd (i w którą strone) wyjść. Być może pomocna będzie też konsultacja (waszej dwójki, lub indywidualnie) z psychologiem, który bedzie mógł wskazać pewne pola do działania, by było Wam lepiej i bardziej komfortowo. Obecnie takie spotkania mogą odbywać się stacjonarnie w gabinecie, ale także online dla zapewnienia poczucia bezpieczeństwa związanego z COVID-19. Proszę przemyśleć sprawę i działać. Trzymam mocno kciuki i pozdrawiam.

związek po zdradzie sie rozpadnie zawsze forum